Z rana pędem biegniesz do pracy, w drodze powrotnej zakupy dzieci ze szkoły a mąż pracuje w domu w kapciach średnio 12h na dobę..

Tłumacz pracujący w domu to dar czy udręka?

Czy partner – tłumacz pracujący z domu będzie miał więcej czasu na domowe obowiązki? Czasem łudzimy się, że tak, bo przecież może w między czasie zrobić zakupy, czy wstawić zupę. Niestety trzeba wziąć na to poprawkę. Praca tłumacza jest jak każda inna. Tłumacz musi poświęcić w ciągu dnia czas na wykonywane w pracy obowiązki. Tłumaczenie to proces wymagający skupienia i spokoju. Niestety praca tłumacza wymaga często pracy w godzinach nadliczbowych. Napięte terminy, często na wczoraj sprawiają, że tłumacz jest przez cały dzień przyklejony do komputera..a o nockach nie wspomnę.

Tłumacz zawodowy to często trudny partner. Jeśli widzimy naszego męża cały dzień przed komputerem to prędzej czy później puszczą nam nerwy.
Dodatkowo osoby, które nigdy nie pracowały na własnej działalności gospodarczej mają inne podejście do czasu pracy. Skończyłam 8 godzin pracy i idę do domu – nic więcej mnie nie interesuje to nie słowa tłumacza.

Wakacje? Zapomnij.. Jeśli ktoś traktuje tłumaczenia jako zajęcie dodatkowe, to nie ma problemu. Ma oprócz tłumaczeń stały dochód, a tłumaczenia to miły dodatek. Wiele osób tak pracujących odkłada dochód z tłumaczeń na czarną godzinę lub na wakacje. Jednak dla tłumacza to główne źródło dochodu, z którego utrzymuje rodzinę, dom, opłaca rachunki. Dlatego osoby tak pracujące zabierają często pracę na wakacje. Nie mogą sobie pozwolić, żeby stały Klient zrealizował w tym czasie tłumaczenie gdzie indziej, ponieważ może już nie wrócić.

Życie z tłumaczem

Jak być tłumaczem i nie zwariować

Osobiście uważam, że w życiu należy ustalać priorytety. Jeśli praca tłumacza każdego dnia wynosi 10 lub 12 godzin to najwyższy czas na zmiany. Nie widzę problemu, jeśli takie dni pojawiają się co jakiś czas. Jednak nie może tak być codziennie. Dla zdrowia własnego jak i rodziny należy dozować czas pracy. Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.
Najprostszym sposobem jest znalezienie osoby, która wesprze nas w tłumaczeniach. Jadąc na wakacje możemy zlecać tłumaczenia zaprzyjaźnionemu tłumaczowi, do którego mamy zaufanie.
Jeśli wykonujesz zlecenia z języka obcego na polski np. tłumaczenia z niemieckiego na polski z pewnością szybko znajdziesz „pomocnika”. Gorzej będzie w przypadku tłumaczenia na język obcy. Trzeba być bardzo ostrożnym przy wyborze tłumacza. Najlepiej poprosić o tłumaczenie próbne. A gdy już dojdzie do współpracy przeczytaj tekst przed odesłaniem do Klienta, żeby uniknąć wpadek wizerunkowych.

Dużo łatwiej jest znaleźć profesjonalnego tłumacza, który wykona dla nas rzetelne tłumaczenia na język angielski. Nie wiem dlaczego, czy jest to kwestia kształcenia tłumaczy, czy większy dostęp do języka angielskiego w ogóle, ale na rynku jest więcej dobrze wykształconych tłumaczy języka angielskiego niż niemieckiego.
Jeśli już najdziesz odpowiednią osobę będziesz poświęcać chwilkę czasu na wakacjach na sprawdzenie maili, czy przekazanie tłumaczenia. Jednak większą część czasu poświęcisz na odpoczynek. Jeszcze nikt nie żałował w życiu dobrze wykorzystanego urlopu czy czasu spędzonego z rodziną.